Przeloty można mierzyć, czy oceniać na wiele sposobów. Nasza miara jest prosta - 200km. Bez względu na to gdzie i z jaką metodą startu. Ważne jak: na glajcie i bez napędu. Odległość liczona wg systemu OLC/XCC/XCPortal. Każde przekroczenie tej umownej bariery jest świętem latania. Jest wydarzeniem, będziemy więc je rejestrować. Kontakt:
klub200 goryl gmail com

Rafał Łuckoś nie żyje

Rafał Łuckoś zginął tragicznie w wypadku paralotniowym 31 stycznia 2014 w Valle de Bravo w Meksyku, w trakcie dnia treningowego przed zawodami Pucharu Świata. Miał 39 lat.

Rafał Łuckoś, paralotniowy Mistrz Polski 2011, fot: PPO

Rafał był najlepszym polskim pilotem paralotniowym. Od zawsze był w paralotniowej Kadrze Narodowej. Od zawsze "w czubie" zawodników. Mistrz Polski (z 2009r. i 2011r.) oraz brązowy medalista Mistrzostw Europy w 2010r. Wielokrotny zwycięzca w konkurencjach wyścigowych, a także doskonały przelotowiec. Do niego należy Rekord Polski w przelocie otwartym z 2011 roku, gdy w Brazylii osiągną kosmiczną odległość 366km. Dodatkowo, poza paralotniami latał szybowcami.



Lotnictwo nie było jego jedyną pasją. Był triathlonistą. Startował np. w Herbalife Triathlon Gdynia 2013. Triathlon to jedna konkurencja wyścigowa z trzema następującymi po sobie zadaniami z różnych dyscyplin - Pływanie:1,9 km; Rower: 90,2 km; Bieg:21,1 km. W Gdyni widziałem go po raz ostatni, mimo, że nie udało się nam spotkać. Rafał startował w zawodach, a ja fotografowałem je z góry. Zajął 151 miejsce na niemal 1500 startujących (wyniki: http://www.online.datasport.pl/results887/wyniki/01_open.pdf )



Herbalife Triathlon Gdynia 2013. Jednym z zawodników był Rafał Łuckoś.

Nie mogę powiedzieć, że dobrze go znałem. Pierwszą licencję paralotniową zdobył (tak jak ja) na Górze Żar w 1996 roku. Na ostatnich wspólnych zawodach spotkaliśmy się w 2006 roku. Były to Mistrzostwa Polski w Belluno. Potem zrezygnowałem z udziału w zawodach wyścigowych na rzecz latania otwartego a Rafał odleciał do ligi mistrzów jaką jest PWC (Puchar Świata). Przez klika lat pracowaliśmy "online" na rzecz Aeroklubu Polskiego w komisji lotniowej i paralotniowej. Jego osiągnięcia znałem tak jak większość z pozycji kibica, z relacji innych pilotów i z Internetu.

Latanie otwarte zostawiał dla siebie. Nie konkurował tymi lotami na platformach. Np w sezonie 2012 swoje Brazylijskie loty wysłał jedynie na XContest rezygnując z ówczesnej polskiej edycji XCC, a co za tym idzie światowego rankingu WXC organizowanego przez FAI. Choć samymi tymi lotami byłby bardzo wysoko w polskiej klasyfikacji. Gdyby jeszcze dodał dwa loty treningowe, albo traków z dowolnych zawodów pewnie miałby pudło. Nigdy nie odpowiedział wprost czym to jest spowodowane. Może tym, że nie chciał ciągnąć zbyt wielu srok za ogon, a może nie interesowała go taka rywalizacja, a może nie miał czasu na półśrodki (bo jeśli konkurować to jedynie o pierwsze miejsce), a może nie chciał konkurować z kolegami z teamu. Tego się już nie dowiem.

Podobnie było z traki ze słynnych lotów w Tatrach - wielu pilotów poleciało "po bandzie" zgłaszając je jako loty czyste. On je także pozostawił dla siebie. Nie naginał rzeczywistość, że przecież miał zgodę, że wszystko było ok. Bardzo mi tym wszystkim imponował.

Rafał był ikoną dla wielu pilotów. Był wzorem faceta, który tak zorganizował swoje życie, aby móc realizować się w lataniu i sporcie. Rodzinnie, zawodowo i koleżeńsko. Zawsze precyzyjny, skoncentrowany i konsekwentny w działaniu. Uśmiechnięty. Nie ryzykujący brawurowo. Miał gigantyczne doświadczenie. Był świetnie wyposażony i przygotowany. W doskonałej kondycji fizycznej. Żylasty. Jak sprężynka. Prawdziwy IRON MAN, który po prostu jest niezniszczalny.

I nagle zdarzył się wypadek, który nie miał prawa się stać. Lecąc treningowo na "seryjnym" nowiuteńkim glajcie przed meksykańską edycją PWC Rafał dostał klapę. Kilkaset metrów nad ziemią. Po kilku atrakcjach (linki zdjęły mu kask z głowy) wszedł w SATa, rzucił zapas, który się nie otworzył. Upadł pomiędzy drzewa. Zginął na miejscu.

Być może dlatego nie przyjmowałem do wiadomości informacji o jego śmierci. Bo to jest przecież niemożliwe. Tego typu rzeczy nie zdarzają się TAKIM pilotom.

Rafał był jednym z fundamentów poczucia bezpieczeństwa i komfortu psychicznego wielu zawodników. Był punktem odniesienia: "jak będziesz latać tyle co Rafał i tak jak Rafał, będziesz bezpieczny" Takie zdanie słyszałem wielokrotnie. W to wierzyłem sam.

Bo jakoś tak jest, że każdy wypadek czy zdarzenie jest racjonalizowane. Tłumaczone i oceniane. Przykleja mu się łatkę. Szufladkuje. Tak jest łatwiej zrozumieć, oswoić przyczyny, wyciągnąć wnioski. W przypadku Rafała nie ma takiej możliwości. Nie da się wytłumaczyć. Ja w każdym razie nie potrafię. W odniesieniu do innych wypadków, innych pilotów pojawiają się komentarze: "on zawsze za bardzo ryzykował, sam się prosił", "nie miał łapek", "to nie były warunki dla niego", "sprzęt miał słaby", "nie miał doświadczenia", itp. Prawda, że brzmi znajomo? Wszystko to oznacza winę pilota, a mnie samego stawia w lepszym świetle - bo przecież ja bym tak nigdy nie poleciał. Nigdy. To wyjście bardzo komfortowe, bo tak manipulując siebie samego mogę zepchnąć gdzieś pod dywan świadomości niewygodną prawdę o lataniu, której nie chcę, czy może nawet gorzej - nie jestem w stanie spojrzeć w oczy.

R.I.P. Rafał

Rodzinie, bliskim i przyjaciołom składam wyrazy głębokiego współczucia.

Kacper Kowalski, Gdynia, 07.02.2014

******************************************************************************************************************************************************************

Zawody w których Rafał startował:
http://civlrankings.fai.org/?a=321&person_id=1431&

Wspomnienie Rafała na pl.rec.paralotnie:
https://groups.google.com/forum/#!topic/pl.rec.paralotnie/ZCL_R31gm_0

XC MAG
http://www.xcmag.com/2014/02/rafal-luckos-1974-2014/

wywiad z Rafałem w VARIO:
http://vario.aero/2014/02/rafal-luckos-wywiad-z-2012-roku/

Jedna z wielu "zwykłych" informacji o Rafale:
http://vario.aero/2012/01/superfinal-pwc-w-meksyku-2/

film Rafała z zawodów w Hiszpanii:
http://youtu.be/az_x3Ex8DcU

Opis lotu 200km:
http://www.klub200.paralotnie.org/luckosrafal/luckos-tresc.htm

Zdjęcia:
https://plus.google.com/u/0/photos/112755337822260121456/albums/5976555336885273713
https://plus.google.com/photos/102627689061993422750/albums/5976644485676387889

Rafal Luckos · 375.93 km / Brazil / Quixadá - Nowy Rekord Polski

31.10.2011 Rafał Łuckoś pisze takie słowa:

czesc, 

podaje link do stron gdzie beda pokazywane "na zywo" nasze loty z Brazylii - rejon Ceara. Bedziemy uzywac tzn. Spota - http://www.findmespot.eu/en/ Uzadzenie posiada GPS i poprzez satelity wysyla nasze pozycje na mapie. Loty beda widoczne na mapie przez 24 godz. 

Filip Jagła jest juz na miejscu od kilku tygodni. Zrobil kilka swietych lotow ponad 300 km. Ja dołączam do Niego ok 5.11. Planujemy pobic rekord Polski - obecnie wynosic 360 km - 

http://sport.psp.org.pl/pl/rekordy/rekordy. 

Drugi cel to pobic granice 400 km. Atakujemy do konca listopada. 

 pozdrawiam, 
Rafał 

21 listopada 2011 roku Rafał przekracza odległość 360km i ustanawia nowy Rekord Polski: 366,57 km (w linii prostej), który zostaje zatwierdzony przez Aeroklub Poslki w 2014 roku. Lot rekordowy odbył się w Brazylii. http://www.xcontest.org/2012/world/en/flights/detail:Losos/21.11.2011/10:58

Rafal Luckos / 221.19 km / Quixadá / Brazil

http://www.xcontest.org/2012/world/en/flights/detail:Losos/14.11.2011/12:18

Rafal Luckos i 219.43km z Quixadá / Brazil 12.11.2011

http://www.xcontest.org/2012/world/en/flights/detail:Losos/12.11.2011/13:25

Rafal Luckos leci 351.36 km. Quixadá / Brazil, 15.11.2011

http://www.xcontest.org/2012/world/en/flights/detail:Losos/15.11.2011/11:08

2013-01-20 - 213km w Kenii - Lukasz Sieminski.

Po dłuższej przerwie blog się reaktywuje :) Okazja jest znakomita, bo klub 200 powiększył sie o kolejnego pilota. W Kenii w pieknym stylu  Lukasz Sieminski przeleciał 213 km. Ale na tym się nie skończyło. Łukasz przysłał zdjęcia i napisał ciekawą relację!

Gratulujemy :)

link do lotu: http://xcportal.pl/node/40559

DANE LOTU


Długość trasy: 212.82km
Czas trasy: 8:04:03
Średnia prędkość trasy: 26.38km/h

Oto nadesłana relacja autora:

"Dzis nasz ostatni dzien latania tutaj - wiecej szans nie bedzie. Postanawiam z Gosia, ze jedziemy wczesie rano z Emanuelem - wlascicielem Campu - na gore. Jak nigdy wczesnie rano. 06.50 wyjazd. I...nagroda. Start o 7.20. Nigdy jeszcze nie startowalem tak wczesnie. Wieje delikatny wiaterek. Na razie...

wiemy, ze od 09.00 nikt juz nie wystartuje. Lecimy poczatkowo na lajtowym zaglu. Mijamy wodospady gdzie Gosia zawraca. W towarzystwie kilku innych glajtow lece dalej. Jaki to poczatkowo spokojny lot. Jednak zaczyna wiac coraz mocniej. Na zakretach chcarakterystyczne dla tego miejsca przewalanie mocnego wiatru, no i coz robia sie mocne rotory. Glajt za mna znika w jakims szalonym tancu-wygibancu. Tzn byl obok mnie do zalomu i chyba poszedl za daleko od sciany. Jak odwrocilem glowe byl wciaz, ale 100 metrow nizej. Cos przekombinowal. Kilka Enzo i Mantr wyrywa sie do przodu. Lecimy az do konca grani na poludnie - nigdy tam jeszcze nie bylem. Przez pierwsze 25 km nie musialem praktycznie zakrecic ani razu ! Rzucamy sie jak najdalej zeby maksymalnie wydluzyc tracka.Wiem, ze bedzie dlugi lot. Czuje to ! Po kolejnej godzinie jestem na wys. startu. Mam juz prawie 80 km i srednia predkosc 25 km/h. Jest dobrze.Trzeba tylko uwazac na wzmagajacy sie wiatr bo nikt nie startuje wiec wieje zdrowo.

Lecimy w gromadzie innych glajtow, w koncu nie lece sam co jest wazne dla mnie bo moge patrzec jak radza sobie inni. Tak naprawde po raz pierwszy jak latam tutaj wciaz jest niedaleko mnie jakis glajt. Jestem ciekawy jak radza sobie w powietrzu bo dziwne to miejsce. Gran niby jest, potem zanika. Niby wciaz jest kolejny uskok tysiac metrow nizej, ale tam sie nie lata. W razie wtopy powrot moze zajac mnostwo czasu, jest nisko wiec teren malaryczny, no i potworny gorac. Tutaj jest ponad 2000 m npm, tempereatura jak w Polsce latem, milo i spokojnie. Sa niedaleko mnie Mentory 3 testowane przez team fabryczny Novej, sa tez szybsze glajty ktore odstawiaja nas szybko. Lece wiekszosc czasu z Mentorem 2 w zoltym kolorze. Nawzajem dodajemy sobie odwagi zapuszczajac sie wciaz dalej i dalej. Jednak w pewnym momencie widze ze zostalem sam. Polecialem dalej na polnoc i zolty zdazyl zawrocic. Nie chce leciec sam wiec zawracam za nim. Widmo samotnego ladowania gdzies w afrykanskiej puszczy oddala sie....Bedzie chyba lamaniec.

No wlasnie - juz jest za nami 100 km, a nie ma jeszcze godz. 12.00. Dolatujemy wspolnie do startu. To chyba jedyne miejsce na swiecie gdzie mozna zrobic 100 km przelot przed obiadem, zjesc obad i poleciec zrobic kolejna stowke ;-) . Mam dylemat - lunch i Gosia czekaja....zolty jednak leci dalej. Wiec jednak lamaniec ! Waham sie chwile czy leciec dalej. Termika w polaczeniu z tym wiatrem powoduje, ze leci sie chwilami bardzo nieprzyjemnie. Ech - jak pomysle o zimie w Polsce to decyzja tylko jedna - leciec !

Przebijamy sie przez wodospady i lecimy juz wspolnie razem. Trzeba uwazac zeby nie spadac za nisko bo gowniarze rzucaja kamieniami w glajty.Termika sie jednak po kolejnych 10 km ustabilizowala, mozna krecic ladne wysokosci powyzej 3 tys metrow choc na zakretach wiatr szaleje. Pomagajac sobie wzajemnie dolatujemy znowu do konca grani na poludniu. Jestem juz troche zmeczony - 6 godzin trudnego w sumie lotu. Po kolejnych dwoch bez przygod dolatujemy do startu. Lece juz sam bo zolty ma jakies problemy i coraz bardziej zostaje w tyle. Przy startowisku nie walcze juz...wiem, ze mam upragnione 200 na budziku. Nie pcham sie dalej choc mozna, co pokazuje zolty Mentor pchajac sie znowu na polnoc.

Pakuje glajta w towarzystwie chmary dzieciakow. Szalona podroz motocyklem na camp i odpalenie kompa...chwila napiecia i .....213 kilometrow !!!! Yeah ! Swiat jest piekny ! Spotykam Grega - on tez jest szczesliwy bo pobil rekord swiata w szybkosci przelotu na trasie zamknietej. Coz za dzien !"

Normalny dzien na strtowisku - pelno dzieciakow :




Widok na gran po wyladowaniu :

Góral w Borsku = 3kat 147km.

Przyjechał do nas (do Borska) prawdziwy Góral spod samiuśkich Tater... i pokazał jak się lata trójkąty.

Bardzo się cieszę i gratuluję Muzykowi, tym bardziej że potwierdza klasę mistrza (a zdaje się że tytuł Mistrza XCC powędruje w tym roku na Podhale :-)

W grze o tytuł Mistrza XCC jest także drugi góral Paweł Faron, (kolega z teamu 'Żywiec Air Team') którego zmagania w morderczym wyścigu 'Red Bull X-Alps'  śledziła cała lotnicza Polska. Finał więc zapowada się pasjonujący.

Taki trójkąt FAI 150 to również moje marzenie i cel. Może kiedyś jak warun pozwoli uda mi się tak polecieć.

Gratulacje!

2011-07-09 Michal Gierlach z Piedrahity leci 215km.

Wreszcie jest. Czekaliśmy tu na Ciebie. Gratulacje Spajk. Link do lotu jest tu. Mam nadzieje że coś więcej napiszesz, bo jak na razie widzę był to "classic Piedrahita Day" o którym marzą wszyscy piloci tam jadący.

Gorayski Marcin z Kozakowa, 209km, 06-07-2011

Kiedy w Gdyni mokliśmy w deszczu w Karkonoszach warun trzeszczał. Na zdjęciach meteo widać szlaki których początek zaczyna się w Karkonoszach właśnie. Taki warun nie może być zmarnowany. To już 17 dwusetka Marcina. Piękny lot.


Link to lotu

 Zdjęcie z serwera http://saturn.unibe.ch

gloria victis

Każdy chce polecieć 200km. Ale nie zawsze jest to możliwe. Czasem przez pogodę czasem przez morze, a czasem przez zamknięte dla lotów strefy. Dostosowanie się do reguł dnia a nie szlaków chmur może uniemożliwić lot rekordowy. Ląduje się wtedy na granicy strefy, próbuje wrócić na lotnisko lub zrobić 3kąt. Na tym polega sztuka.

Borsk jest zaznaczony jako czerwona kropka. Zdjecie ze strony http://saturn.unibe.ch

Kilka dni temu w Borsku wiało z NE. To jest świetny kierunek dający szansę na długi lot aż nad Odrę, albo i dalej. Czasem jednak nie jest tak łatwo. Na drodze mogą stanąć sterfy wojskowe, które czasem są aktywne, a czasem nie. Gdy "wojsko lata" jest kolizja ze strefą TSA09. To duża strefa w bliskim sąsiedztwie naszego Lotniska. Tym razem mieliśmy szczęście i Wojsko (jednostka dowódcza zawiadująca strefami TSA) na prośbę Świętego udostępniło dla nas sektor Alpha sterfy TSA09 podnosząc sufit do 2000m AMSL. To super sprawa, bo ta strefa jest najbliżej Borska i przy tym kierunku jest bardzo trudna do oblecenia. Ale strefa TSA09 ma jeszcze trzy sektory: B/C/D i one były aktywne. Część pilotów od samego początku planowała lot w taki sposób aby te strefy ominąć, część doleciała do jej granicy i coś próbowała zrobić, a dla części strefa nie stanowiła żadnego problemu...

Lot na wskroś takich stref podczas manewrów to przede wszystkim głupota i nieodpowiedzialność, ale także brak szacunku do naszych wypracowanych z Wojskiem zasad życzliwego sąsiedztwa. W tego typu strefach, w trakcie operacji nawet samoloty (czy wiatrakowce) lecąc w łączności radiowej nie zawsze są przepuszczane. Bo są ku temu powody. Oczywiście ryzyko i odpowiedzialność jest po stronie pilota. To on dolatując do granicy podejmuje decyzje. Mógł się pomylić, nie wiedzieć, zlekceważyć, nie mieć stref w GPSie, lub lecieć jak gąska za przewodnikiem. Trudno, jego sprawa. Niech się cieszy że się udało. Każdemu się zdarzyło coś tam kiedyś zahaczyć.


Ale jest subtelna różnica między zahaczeniem kawałeczka jakiegoś zapyziałego MATZ od lotu przez aktywne strefy godzinami. I to równo na wskroś. To nie koniec tematu. To że się udało przeżyć to jedno, a wgrywanie tych lotów na serwer to drugie. Ale do tego udawanie, że wszystko jest OK jest po prostu nie fair. To jest zachowanie nie sportowe. ("bo przecież nic się nie stało i okazało się że Wojsko nas nie zauważyło")*

(fioletowy od biedy jeszcze ujdzie - próbował od początku ominąć strefę, czerwony też próbował coś zrobić, różowy też nie jest dramatyczny, ale reszta - brak słów)

To jest pokłosie braku stref na mapkach w XCC, braku świadomości u pilotów, instruktorów. Przymykania oczu i braku wiedzy o budowie przestrzeni oraz lęk przed zasięganiem wiadomości w FIS'ie, AMC, NOTAMIE itp.

Łatwo jest gdzieś pojechać i beztrosko pociąć z wiatrem nie patrząc na strefy, kto by się tam przejmował tym co potem. Najłatwiej po takim locie jest udawać, że tematu nie ma. Bo przecież nikt o tym nie będzie pisać, bo to temat TABU. A miejscowym najłatwiej schować głowę w piasek, machnąć ręką. Zwłaszcza, gdy temat dotyczy wielu topowych pilotów "Karkonoskich". Jeśli ktoś poruszy temat, wyjdzie na to, że to z zawiści. To się nazywa szantaż moralny. Nie mam zamiaru się temu poddawać. Wstydźcie się. Pomijając aspekt prawny, mi by było wstyd wrzucić takie loty na serwer, a tym bardziej dalej je na tym serwerze trzymać, gdy wiadomo, że temat nie będzie zamieciony pod dywan.

Nie będę składać protestu do sędziego. Za te loty odpowiadają sami piloci a nie sędzia - i nie można odpowiedzialnością za los tych lotów obciążać sędziego.** Ten wpis traktuję jako apel do pilotów, którzy polecieli i teraz uważają że wszystko jest ok. Tyle, że ten apel nie jest zrozumiały. Nie rozumieją (albo udają że nie rozumieją) o co chodzi. To jest esencja problemu. I to właśnie mnie najbardziej wkurza. Nie będę ich tu na blogu wymieniać z imienia i nazwiska, nadal mają szansę wyjścia z twarzą. Jeśli nie - to ich wybór, niech biorą za te loty odpowiedzialność. Zestawienie lotów z tego dnia jest TUTAJ. Mowa o lotach ze startem z Borska, w tabelce sklasyfikowanych ponad "Bykiem". Pewnie ktoś się na mnie śmiertelnie obrazi za to co napisałem - trudno - dorośli jesteśmy.

Oczywiście nie wszyscy lecieli jak ich chmury prowadziły. Jest kilka perełek, to piloci miejscowi. Zachęcam do przejrzenia lotów Byka (zielony), Roberta (fioletowy), Wojtka (czerwony) i Andrzeja (niebieski). To są pozytywne przykłady do naśladowania (rysunek poniżej). Lecieli tak, aby szanować podział przestrzeni. Na pewno pokusa była silna. Na pewno po wylądowaniu na granicy widząc jak inni tną z wiatrem czuli żal. Do tego te budujące się chmury po horyzont. I jak słyszeli rozmowy na radiu, że my tam lecimy dalej - pewnie czuli się oszukani. I co prawda ich 100km to nie +200, ale za to są to piękne loty. słowem Gloria victis***


Teraz powstaje dylemat. Co z tym fantem dalej zrobić. Bo w mojej opinii poloci powinny stanąć na wysokości zadania i samemu usunąć loty. Decyzja o wciśnięciu klawisza "kasuj lot" jest również trudna, ale nie można jej porównać z decyzją pilotów którzy wylądowali na granicy strefy razygnując z 200tki. Ciekawi mnie też czy to jest postrzegane jako dylemat. Skasować, czy nie? A co będzie jak nie skasuje? Może jak zwykle nic nie będzie? Hmm. Sam jestem ciekaw co będzie dalej...

A na koniec: Jak ktoś jeszcze nie wgrał mapek - bardzo dobra mapa przestrzeni do GPSa jest tu.

* a co ma się stać??
** w mojej opinii sędzia ma sprawdzić czy lot nie jest podrobiony - wygenerowany sztucznie - a nie czy jego autor przypadkiem nie złamał prawa. Jeśli sędzia dopatruje się złamania prawa i lot dalej "wisi" na serwerze to znaczy że pilot nie ma pojęcia o znaczeniu tej sytuacji.
*** Gloria Victis - chwała zwyciężonym.
Ostatnia aktualizacja 08.07.2011 15:33 UTC

2011.16.29 - Szafranski Grzegorz z Borska

Witaj w klubie 200. Lot odnotowywany bo to ponad 200. Następnym razem postaraj się bardziej. Komentarz zbiorowy do lotu TU.

Gorayski Marcin z Borska / 266.85km / 2011-06-29

Lot odnotowywany bo to ponad 200. Następnym razem postaraj się bardziej. Komentarz zbiorowy do lotu TU.

Zjawin Henryk, 239.47km, 2011-06-27 z Borska

Bardzo piękny lot. Heniek, mam nadzieje że zrobiłeś jakieś zdjęcia! Cieszy czystość lotu i slalom między strefami :-) Gratulacje.

Grzech Adam, 242.44km, 2011-06-27

Nie jest to miłe jak przelatują nad głową, ale muszę przyznać, że Adam wykonał kawał dobrej roboty. Gratulacje, to jest bardzo piękny lot.

PS
Adam, czekam na relację i jakąś opowieść.

279km z borska / Marcin Gorayski / 2011-06-27

Piękny lot. Marcin przeleciał mi nad głową po tym jak się władowałem w kryzys. Ale nie o mnie tu ma być tylko o locie Marcina. Zabrakło ostatniego komina i byłoby 300km. Choć i tak jest bardzo zacnie. Gratulacje. 

dwieście coś. 12.06.2011 / Kacper Kowalski z Borska

To był warun jaki lubię. Niskie podstawy i uskoki wiatru, pełzające niczym liszki po niebie cumulusy, które z czasem rozlewały się w altocumulusa zasłaniając wielkie połacie ziemi. Ale jak to z konwergencją bywa, działa ona nawet przy pokryciu 8/8, trzeba tylko cierpliwie szanować każde zerko.


Jedynym minusem takich warunków jest to, że nie bradzo można polecieć własną trasą. Jest ona zadana a odstępy pomiędzy szlakami konwergencyjnymi sięgają 20-30km. Nie sposób więc przeskoczyć pod następny szlak aby ominąć jakąś strefę. Tak było i teraz. Nie byłem w stanie oblecieć TMA Warszawy sektor B (sufit 1050m) a pod spodem nie udało mi się przeczołgać.. 

214km FAI Muzyka / 19.04.2011

Bardzo się cieszę że rok 2011 otwiera dwusetka z piedestału. Muzyk poleciał 19tego kwietnia 214km we Włoskim Speikboden. Miał bardzo dobra średnia lotu - prawie 25km/h. Podstawy grubo ponad 3000m. Na takie warunki warto polować cały sezon. Co wiecej nastepnego dnia Muzyk poleciał 3kat FAI 197km. Muzyk, czekamy na film. Mam nadzieje ze bedziesz mogł to zgłosić do oficjalnego rekordu polski.

Gratulacje!


A link do lotu jest TU

PS
Goray i Rambo do boju :-)


a w brazyli...

Poniższe linki do ostatnich lotów z Brazylii. To link do

304km: 
http://www.xcbrasil.org/leonardo/flight/33867&lng=english

250km:
http://www.xcbrasil.org/leonardo/flight/33869&lng=english

Pierwszy pilot leciał większą część lotu po szlakach, nie dokręcając podstaw. Osiągnął wspaniałą średnia niemal 48km/h. Drugi pilot tylko część lotu leciał po szlakach, a następnie wykonywał olbrzymie skoki pomiędzy chmurami. Za to dokręcał je do podstawy. Z 2000m zjeżdżał do 200-300m nad ziemię. Różnica w średniej prędkości to 5km/h To dużo, zwłaszcza że wolniejszy leciał na R10.2. Czyżby nie zauważył, że konwergencja szlakowa ucieka do przodu??

Adam Grzech, 227.37km, De Aar, 08.12.2010

Wreszcie jest powód do pisania! Adam Grzech rozkręca się w Południowoafrykańskim De Aar, co dzień lata coraz dalej. W ostatnim locie wyjechał ponad 5000m, zresztą zobaczcie sami i przeczytajcie co Adam pisze na gorąco z Afryki.


Gratulacje!

"czesc, przesylam krótki opis lotu do k200...

latanie w de aar nie jest tak ekstremalne ani wietrzne jak się uważa. Inwersja i słaby wiatr oraz niskie podstawy skutecznie obniżąly odległości lotów. Oczywiście chmur nie było, tutaj lata się głownie na bezchmurnej. Wreszcie jednak pojawiły się kłaki, wiatr przyspieszył do 20k/h, a podsstawy poszły w górę, lecieliśmy we trójkę z pilotami z Włoch. Pierwze 100km szło ciężko, chmury były wysoko ale kominy urywały się i nie były mocne. Dopiero ok 14.30 stabilna 7m/s przebiła się przez 4km atmosfery i wario pokazało magiczne 5000m. Nie było ani szczególnie turbulentnie ani zimno, szczególnych sensacji z powodu braku tlenu tez nie zauważyłem. Za to z tej wysokości widok był niesamowity. Tą wysokośc osiągnąlęm tylko 2 razy podczas lotu, potem był jeszcze krytyczny moment na 150km gdzie uratował mnie wygrzany kamieniołom wysyłając ponownie na 4km, potem już tylko dolot i podziwianie zachodu słońca.

pozdrawiam:)"


link do dyskusji o locie na pl.rec.paralotnie
link do lotu na XCC

czas lotu : 05:40:19 h
max. wysokość : 5130 m
max. przewyższenie : 3869 m
max. wznoszenie : 6.0 m/s
max. opadanie : 5.1 m/s
długość zapisu : 266.718 km
Odległość : 206.36 km / 227.38 km






Słodki Borsk, czyli powrót do przeszłości / 218.61km / 1.07.2008

Jeden lot umknął mojej uwadze, a 2 lata Słodki po wrzuceniu lotu na serwer XCC napisał coś takiego"

"Boże dziekuję Ci że stworzyłeś Peaka :)...... Dobra wiadomość dla śpiochów okazuje się że po obiedzie też można 200 :) Mój osobisty rekord pózności lądowania :) na szczęście nie zdążono wszcząć akcji poszukiwawczej............. Borsk...... powinni tego zabronić"


Goray leci 270km z Mieroszowa / 21 lipca 2010

Właśnie rozmawiałem z Marcinem. Wylądował w okolicach Gorzowa Wielkopolskiego. Mega warun, cud malina. Mocne stabilne noszenia, chmury które nie oszukują i szlaki. Piękny, dobry i przewidywalny dzień na który czeka się długo.




Cytat z pl.rec.paralotnie:

"Dzięki wielkie za gratulacje :-). 

Początek lotu z Heniem i Przemkiem , potem rozbieżne decyzje dotyczące ...A ktoś kiedyś powiedział, że lepiej na Mieroszów niż do Bassano :-D. ominięcia ctr Babimost i ponowne połaczenie sił z Heniem pod koniec lotu. Przez to całe omijanie stref znalazłem się w parterze , z którego nie mogłem sie już odbić do góry, jednak mój nowy Tracer 2010 świetnie daje sobie rade w kręceniu zerek. A propos to bez wątpienia najlepszy glajt na jakim mialem  okazję w życiu latać .Super kręci, przerabia wszystkie drobne ruchy  powietrza na wysokość i czuję sie na nim najbezpieczniej ze wszystkich  glajtów comp. na jakich latałem.


A co do lotu, to było do wyciśnięcia 300 , gdybym do końca sie trzymał  szlaku pod którym leciałem , a nie odbijał na wschód za Babimostem , co mnie  wcisnęło w parter :-). Wybudowane chmury nad lasami były jeszcze po zmroku. 

Pozdrawiam Goray."

Heniek i ponad 200

Więcej info wkrótce

Rudniki / Paweł Barton / 12.07.2010


Cytuję za Walterem z pl.rec.paralotnie 
 
" Cześć, 
Rambo zaatakował z Rudnik po raz drugi.
Wczoraj  polecieli:
Iwonka- kursantka, pierwsze w życiu odejście z lotniska - 15 km
Krystian- już z ŚK, pierwsze wżyciu odejście z lotniska - 70 km
Walter - już z ŚK, pirwsze holowanie od 5 lat na własnej wyciągarce- 60km- start
ok. 15.30
Paweł Bartoń - szkolenie H - 90 km start ok. 14,30
Dzisiaj wystartowaliśmy o 12
Paweł Bartoń 206 km czy coś takiego
Ja- mada faka o 13.30 już na ziemi.
 Od razu było widać, że dzień lepszy od wczorajszego. Jakieś 5 km za lotniskiem
pierwszy komin 3 m/s, potem 4 m/s.
Na 50 km, na 1000 mtrów, wjechałem pod ptaszka drapieżngo i wario, uśrednione
pokazało 6,9 m.s :)
 Po uzyskaniu  1500 m. n.p.m. wario zamilkło. Dokręciłem  sufit na cicho i
załamany wylądowałem.
 Wario Afro Cumulus, gdyby ktoś pytał. Już leży w szufladzie.
Mali!! Oddawaj mojego Nava!!!
Walter
Paweł, jeszcze wraca z przelota" 

Tu link do lotu w XCC

Z traka czytam, że to klasyczny długi lot w dobrych warunkach. Częściowo pod szlakami. Na przeskokach ok 54/h a to znaczy ze bez mocnej belki. Jak na jeden z pierwszych lotów po płaskim to naprawdę piękny wynik. Mam nadzieje że Paweł przekona się do takiego latania i rywalizacja na płaskim będzie bogatsza.  Paweł w punktacji XCC właśnie wykręcił stratosferę i wygląda na to że będzie pod sufitem samotnie. Chyba że Goray zaskoczy. Ciekawe czy będzie jeszcze ciekawiej.

Borsk - Konopki. Połączenie by Goray / 08.07.2010

godz. 20.40
Info sprzed chwili, od Marcina "Mam 230 w linii prostej z Borska, jeszcze chwile temu wykręcałem się dokładnie nad konopkami :-)"

Dziś do Wisły i kilkanaście km dalej lecieć trzeba było po bezchmurnej termice. Dalej chmury jak marzenie, ale wiatr północny, więc aby omijać strefy trzeba było lecieć trawersem.

Gratulacje!

Goray w stronę Szczytna / 01.07.2010

18.36. Info sprzed chwili. Goray wylądował w okolicy Szczytna. Dwieście pękło. Znowu.
:-)

2010-07-03 00:50  Marcin pisze: "Trudny lot ,słaba termika i rozwalone noszenia.Gdyby nie urojona strefa którą na koniec próbowałem omijać , była duża szansa na jeszcze 2h lotu."

liknk do lotu

Ode mnie: Dosyć niska podstawa, w zasadzie bez szlaków = klasyczna termiczna harówka. Marcin sprawnie przeskoczył Wisłę, pamiętając o tym, że rzeka potrafi zdławić termikę przez podmokłą swoją dolinę. Szkoda urojonej strefy, ale jak wiadomo lepiej ominąć urojoną strefę niż wpakować się w czynną. :-)

Borsk i Goray. Ten tandem dziala / 27.06.2010

27 czerwca 2010, godzina 21,
Informacja sprzed chwili, Marcin doleciał nad Gorzów. 190 w linii prostej, ale lot kombinowany i lamany. Nie moge sie doczekac tracka.

Gratuluję 11tej dwusetki, Kacper.

30 czerwca 2010 suplement:
Ok już jest track. I teraz tak: do miejsca w którym jest kursor w zasadzie lot po szlakach. Kursor oznacza pierwszy komin po pierwszym dłuższym przeskoku od startu do niezależnej chmury, spod której Marcin skoczył do kolejnego szlaku. Czyli w zasadzie pierwsza stówa komfortowa.

liknk do lotu w XCC

Marcin Gorayski w Borsku. dwusetka na podwieczorek / 26.06.2010

Goray startował o 15 i machnął 200...Była szansa na więcej, ale los pokrzyżował nam plany przy pierwszej próbie o 10.00 rano. Nam bo mieliśmy lecieć wspólnie, a ja zamiast wylądować gdzieś hen daleko wylądowałem w szpitalu. To był dzień na 400, naprawdę wierzcie mi szkoda że...




Marcin, wielkie gratulacje, to Twoja jubileuszowa 10 dwusetka!
Kacper

Wejście Smoka! / 2010.06.26 / Paweł Barton

Pawle, Twoja premierowa dwusetka budzi prawdziwy szacunek. To dwusetka z piedestału. Trójkąt FAI >200km w legendarnym miejscu, w Heimat to jest marzenie wielu lataczy, także i moje. Gratulacje tym większe, że wg mnie to jest największy Polski 3kąt FAI! Mało brakło by domknąć zupełnie... ale to w sumie dobrze - będziesz miał motywację!

Tu link do lotu

Gratuluję i liczę na relację :-)
Kacper




Bubuś przeciął polskę w pół, 254km.

Piękna pierwsza polska dwusetka w sezonie. Szkoda ze z kłopotami technicznymi, wiec pokazać jej się nie da.

Tego dnia latałem w okolicy Częstochowy. Widziałem niebo, miałem ochotę pacnąć pracę i pojechać latać swobodnie. Bardzo bardzo trzymałem kciuki za kogoś, kto leci bo żal by był gdyby taki warun się zmarnuje... gratulacje, to Twoja pierwsza dwusetka w Polsce

Ziółek z Ceary / 2009-11-23

Początek lecieliśmy grzecznie razem z Pesonem plus jeszcze 2 niviuki, jakis inny glajt (advance?) leciał na północ od nas. Przed 12:00 zaczeły się problemy - jak codzień, zniknęła wiekszość chmur a właśnie byłismy na trawersie Madalehao i zaczynały się górki. Doleciał do nas lotniarz i pociął do przodu po chwili zobaczyłem, że się wykręca więc skoczyłem do niego razem ze mną jeden niviuk a Peson z drugim niuviukiem był trochę niżej.



Zanim dolecieliśmy do lotniarza on był już wysoko a niżej latalo kilka Urubu. Trochę podkręciliśmy ale mało i się skończyło. Skoczyłem w kierunki małej górki ale dusiło po drodze mocno, zrobiło się już bardzo nisko nad wioską złapałem jakie max. turbulentne coś - 0.5 m/s na uśredniaczu, niviuk miał coś lepszego ale pod wiatr odemnie z 200-300 m pod wiatr odemnie a ja miałem 150 m nad ziemią. Jakoś przebiłem się do niego a raczej postałem w miejscu a on się do mnie nasunął bo wiatr tutaj nieoczekiwanie zrobił się silny. Potem kilkakrotnie zmieniałem rejon krążenia na wznoszącym się terenem szykajac noszeń - na zasadzie obserwowania latających w powietrzu suchych liścii, traw itp. Niviuk chyba probował ominąć góry po lewej i chyba tam wtopił. Peson zameldował lądowanie i że uszkodził sobię rękę przy lądowaniu - mi przykazał: "tylko nie spierdol i zrób to 300!". Ja poleciałem centralnie przez góry śladem chmur i 'nowego' lotniarza. Tutaj prędkośc wiatru wyraźnie spadła. Za górami były już ładne, wielkie, wypasione chmury ale prędkośc lotu nie była rewelacyjna, 200 km mialem po 15:00.
Przed 'kantem' - rodzajem uskoku za którym jest granica stanu Ceara, potem ziemia niczyja i potem granica stanu Paui, jeszcze wykręcałem się z niezbyt dużej wysokości a potem wkroczyłem na obszar bezludny i zalesiony z jedna drogą przez środek tego naprawde stulimowego lasu (czy raczej krzaczorów bo nie sa za wysokie) - na szczeście miałem lecieć w poprzek a nie wzdłuż tych 100 mil. Za uskokiem ten las jest zielony reszta tutejszego buszu jest o tej porze roku szarobrunatna i bezlistna. Przed sobą z 5-7 km zobaczyłem glajta. Leciał powoli i spokojnie a ja probowałem przyspieszyć.

Tutaj leciało się zupełnie inaczej, spokojne powietrze, słońce coraz bardzie poziomo świecące, wielkie chmury, spokojne choć niezbyt sile noszenia i swiadomość, że w promieni wielu kilometrow nie ma cywilizacji. Mój poprzednik chyba bez przekonania leciał bo w pewnym momęcie wylądował, ja przeleciałem nad nim i złapałem jeszcze 3 m/s. Na GPS-ie zobaczyłem kropkę "Pedrto II" w terenie ten obszar był w głebokim cieniu u nic nie było widać - poleciałem "na GPS-a".

Pedro Secundo to duże miasto z wielka wieżą. Pokrążyłem trochę nad przedmieściami lądowałem na piaszczystym boisku piłkarskim gdzie już czekało na mnie kilka osób. Zbiegło się jak zwykle mnóstwo ludzi w wiekszości dzieci ale również trochę starszych. Rozdałem restkę cukierków najmniejszym dzieciom. Starsi jakoś wykazali zrozumienie i zawołali dzieci także nie poszły za mną jak odszedłem na bok się wysikać. Zanim się spakowałem było juz po zachodzie. Samochodem dojechałem do centrum miasta (5 reali). Tutaj wziąłem prysznic w hotelu, kupiłem regionalna (z Paui) pamiątkę dla żony (to rodzinny interes - hotel i sklepik który otwarto specjalnie dla mnie). Jak zamowiłem obiad w restauracji obok przyjechał samochód z jednym lotniarzem, pięciu innych ladowało 40 km dalej i pojechaliśmy po nich. W hotelu byłem o 4:30.

Adam Grzech / 22.11.2009

Ziółek walczy w Brazylii, a Adam z Jumbo atakują de Aar. Coś napiszę więcej, jak Adam coś opowie :-)

jumbo i de Aar / 2009-11-21

Dostałem właśnie smsa. Przemek pisze:
 "To był w końcu mój dzień. 203km po prostej. Task odwołany, za mocno wiało, plus ryzyko burz. ale wydało na porzegnanie. jumbo"

Ziółek w Brazylii 2009-11-16


Kolejny dzień zawodów. O wynikach można czytać także tu:

200 na nowy sezon. Ziółek w Brazylii. 14.11.2009


















Rozpoczął się nowy sezon. Teraz w Brazylii jest Ziółek i Peson, a w RPA Jumbo i Adam. Walczą...
Trzymam kciuki, otwarcie jest dobre. Czekam na więcej:-)

2009.09.14 Janusz Fuzowski 201 z Konopek

Większość glajtów leży w szafie. Napracowały się troszeczkę w sezonie i zapadają w sen zimowy. Może nie wszystkie jeszcze, bo czasem można powisieć na żaglu, albo skoczyć gdzieś do Bassano lub w Dolomity. I nikogo te glajty w szafie nie dziwią. Wszyscy wiedzą, że latanie przelotowe na naszych równinach powróci wraz w wiosną 2010 roku...

I w takich okolicznościach przyrody otrzymuję informację o sukcesie Janusza! To jego druga dwusetka. To niesamowite. Nierzeczywiste. Wstydźcie się niedowiarki, mimo że to połowa września można polecieć daleko. To chyba rekord babiego lata :-) Gratulacje!



Noszenia nie są mocne, podstawa niewysoka. Ale niech to nikogo nie zmyli. Takie właśnie warunki owocują wysoką średnią i szybkim lotem. Noszenia są częściej, przechodzą jedno w drugie. Nie traci się czasu na niepotrzebną wysokość (bo trzeba by się wkręcać w chmury) ten warun ma jedną wadę - nie wybacza błędów. Można zrobić jeden, a rozmyśla się o nim już na ziemi...

2009.08.24 - +250km - Marcin Gorayski, Heniek Zjawin

znowu 200km.
znowu z Borska.
To musi być Goray i Heniek.

Tym razem na naszą górę ze startem na wszystkie kierunki zawitali koledzy z Karkonoszy. Goray w lini prostej poleciał ok 256 (a że łamał linię będzie spory plus) Heniowi również pekała dwusetatka. Goray na gorąco relacjonował mega warun, ostre 7ki i podstawy ok 2000m po południu. Zresztą nie powinno to dziwić skoro lądowali po 19.

Co ciekawe cały team napinka z GCG odpuścił warun. Jumbo w weekendy nie lata, Roberta dopadli kursanci, a ja to wogóle w tym sezonie nie latam. Chyba muszę polecieć jakieś 200 bo mi Goray odlatuje... nie mówiąc o barierze 300km.

Gratulacje
Kacper

2009.08.19 - Paweł Faron - 3kąt 200km

Kolejna, kalsyczna piękna trójkątna dwusetka.


Bubu pobił rekordowy trójkąt Muzyka prawie o km. Muszę się kiedyś tam wybrać. Brawo!

2009.08.19 - 206km - Robert Machel - Borsk


dziś Robert Machel wystartował z Borska by po kilku godzinach wylądować pod Płońskiem... Wkrótce pojawi się relacja, którą na gorąco Robert obiecał :-) W rozmowie Robert mówił także -że to taki lot po własnych śladach na 4 rocznicę swojej pierwszej dwusetki)

gratulacje i z ciekawością czekam na wyniki z dzisiejszego dnia.
Kacper

Robert:
" Warun taki nijaki ale udalo sie zawioslowac pod cirrusem i rozpadajacymi sie Cu. Spotkanie ze stadem szybowcow grajacych MP z Lisich. Zazdroszcze im predkosci.Meldowanie Lisie Kwadrat -warto miec lacznosc. "

2009-08-09 Rafał Bałaziński


O tym, czy warun był rekordowy można sprawdzać po lotach Rafała. A wczoraj tak właśnie było, co widać po jego kolejnej pięknej dwusetce. Rafał proszę o klka słów i gartuluję oczywiście.

2009-08-04 Dariusz Chrobak



200km trójkąt FAI. Pierwszy taki trójkąt w klubie 200, co więcej, to pierwsza dwusetka Muzyka, co więcej to największa dwusetka wykonana przez Polaka. Piękna sprawa! Gratuluję serdecznie. (jak bedziesz mial chwile prosze o zdjecia i relacje)